Rejestracja
Tutaj jesteś: Strona głównaRodzinaRelacje w rodzinie

Trzy pokolenia pod jednym dachem – jak zgodnie żyć?

Współczesna rodzina wielopokoleniowa

Data publikacji: 20 grudnia 2017, 09:00
Jeszcze kilkanaście lat temu trzy pokolenia pod jednym dachem nie były dla nikogo zdziwieniem. Obecnie to coraz rzadszy widok. Modele rodziny zmieniają się z biegiem lat, a rodzina wielopokoleniowa mieszkająca wspólnie budzi podziw, ale i niedowierzanie. Bo czy da się mieszkać razem w zgodzie?

Spis treści:

Mieszkanie z rodzicami

Niewątpliwie wspólne mieszkanie to dla każdego z pokoleń pewna trudność. Psychologowie nie bez przyczyny podkreślają, jak ważne jest budowanie autonomii w związku od samego początku. Dlatego – z psychologicznego punktu widzenia – mieszkanie z rodzicami, zwłaszcza na początku małżeństwa, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chcąc budować własną rodzinę, tworzyć nowe zwyczaje i przyzwyczajenia, młodzi małżonkowie nie będą mieli ku temu możliwości, jeśli na samym początku będą zmuszeni wpisywać się w obowiązujące w domu rodziców ramy.

Mieszkanie z rodzicami ma jednak także i swoje mocne strony. Pierwsze, co przychodzi tutaj na myśl, to rzecz jasna kwestie finansowe. Zazwyczaj takie mieszkanie po prostu się opłaca. Rodzice rzadko wymagają, by dzieci płaciły im za wynajem wspólnego mieszkania. Najczęściej kwestia ta zostaje rozwiązana poprzez wspólne opłacanie rachunków i ewentualnych napraw. Dla pary, która rozpoczyna życie razem, takie odciążenie to rewelacyjny układ. Czy jednak warto narażać się na ewentualne konflikty tylko dla zaoszczędzenia pieniędzy?

Czytaj więcej w temacie: Wspólne urządzanie wnętrza, jak odnaleźć kompromis?

Teściowa i synowa pod jednym dachem

Czy to może się udać? Historia zna najróżniejsze przypadki – w niektórych teściowa pokochała synową jak własną córkę, w innych wspólne mieszkanie całkowicie je poróżniło i z przepadających za sobą osób stały się niemal swoimi wrogami. Dlaczego tak się dzieje? Każda teściowa to przede wszystkim matka. Gdy teściowa i synowa mają odmienne zdania, syn staje poniekąd między młotem a kowadłem – może poprzeć mamę lub żonę. Gdy dzieli opinię z wybranką serca, matka może poczuć się odrzucona. To często rodzi poczucie utraty, a winą za to teściowa obarcza synową. W końcu dawniej syn podzielał jej zdanie... Z punktu widzenia psychologii nie ma nic niepokojącego czy nieprawidłowego w tym, że mąż popiera własną żonę. Co więcej, gdyby wybierał opinię swojej matki, przeciwstawiając się przy tym żonie, to właśnie takie zachowanie można byłoby uznać za niepokojące. Póki mąż i żona mają wspólny punkt widzenia, rodzice powinni się z tego cieszyć. W każdej relacji da się jednak wypracować solidny kompromis, dlatego nie można z góry zakładać, że mieszkanie z teściową nie może być dla synowej zaletą. A będzie nią na pewno, jeśli pojawią się dzieci.

Dziadek dobra rada

Dziadkowie są nieocenioną pomocą po pojawieniu się na świecie dziecka. Ich obecność odciąża młodych rodziców i pomaga im przetrwać nieprzespane noce. Mogą służyć dobrą radą i pomóc przejść największe kryzysy, kiedy to trzeba nieustannie nosić dziecko na rękach, walczyć z kolkami czy ząbkowaniem. Ale tutaj także pojawia się znana zasada – co za dużo, to niezdrowo. Kiedy babcia i dziadek podważają zdania rodziców i za wszelką cenę chcą postawić na swoim w kwestii wychowywania wnuków, może to przynieść odwrotny skutek. Pragnący uczyć się rodzicielstwa młodzi ludzie celowo przestaną ich słuchać. Czasami warto więc ograniczyć dobre rady i zastanowić się, czy nie są przypadkiem próbą postawienia na swoim, a nie walką o dobro maluszka.

Czytaj więcej w temacie: Ważna decyzja o zamieszkaniu razem

Nastolatek versus babcia

Chyba każdy wnuk ma szczególną relację z babcią. To najukochańsza osoba, która zawsze nakarmi, pomoże w odrabianiu lekcji, pocieszy i da dodatkowe kieszonkowe. Wspólne mieszkanie dziadków i wnuków też może być jednak kłopotliwe, zwłaszcza wtedy, gdy dzieci dorastają, a babcia i dziadek stają się coraz starsi. W okresie buntu młodzieńczego nastolatkom ciężko jest zrozumieć, że organizowanie domówki w weekend to nienajlepszy pomysł, bo dziadkowie chcą w spokoju pójść spać. Często bywa również, że wnuki niezbyt chętnie włączają się do pomocy schorowanej babci czy dziadkowi. Z wiekiem jednak bunt mija, a przeradza się zwykle w szacunek i podziw wobec starszych.

Wspólne mieszkanie kilku pokoleń może być ogromnym ułatwieniem, ale i pasmem trudności. Jedno jest jednak pewne – umiejętność oraz chęć dbania o relacje, próby wychodzenia z kryzysów i obustronne chęci zgody pomogą stworzyć ciepły i serdeczny, wielopokoleniowy dom. A taki jest bezcenny.

Marta Nowak

Jeśli chcesz w łatwy sposób dotrzeć do artykułów o podobnej tematyce zaznacz interesujące Cię tagi na poniższej liście.
Powrót
Wczytywanie odpowiedzi i komentarzy.